Sama wciąż nie mogę w to uwierzyć, ale wszystko wskazuje na to, że od kilkudziesięciu dni mieszkam w obcym kraju i zostanę tu na dłużej. Nie ma to związku z ostatnimi wyborami, chyba że z moimi własnymi.
Nie mam tu prawdziwego domu, mam za to prawdziwą pracę, w której przesiaduję od rana do wieczora i czasu mi więcej nie starcza na nic - mam nadzieję, że to się wkrótce zmieni oraz, że zacznę chodzić wcześnie spać i wcześnie wstawać.
Mam też dużo zdjęć, które wkrótce się tu pojawią (bo w końcu jestem zapaloną pseudoartystyczną pseudofotografką), zwiedziłam też wiele ciekawych miejsc (poza moim pięknym biurem) i ogólnie mam nadzieję, że jakoś to będzie.
W tym kraju powitały mnie czerwone panie stewardessy (lub raczej ich głos z magnetofonu), także moje poczucie, że jestem tutaj herzlich willkommen jest w pełni uzasadnione!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz